﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Węgiel… węgiel… węgiel!"> 
<author_1="Stefan Szymczykiewicz">
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-10-26"> 
<month="10"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

O planowym wydobyciu węgla decyduje wiele czynników. Prócz żelaznej dyscypliny i wzorowej organizacji pracy, dużą rolę odgrywa pełne i właściwe rozmieszczenie ludzi w przodkach oraz przy robotach pomocniczych i ubocznych, ważną jest także sprawa autorytetu dozoru, którego polecenia winny stać się prawem dla każdego górnika. Niestety i tu jest wiele przeszkód. Na Konferencji, tow. Galewski z kop. „Gottwald” mówił m. in. o tym, że wśród młodzieży daje się niekiedy zauważyć brak zaufania do dyrekcji kopalni, która z kolei nie spełnia wielu postulatów młodzieży. Dużym chyba nieporozumieniem jest fakt, że tow. Piekarski, który pracuje już pięć lat na dole i pobiera płacę przodowego, faktycznie pełni funkcję młodszego rębacza.- Podobnie pięciu innych młodych górników z tej kopalni pracuje w charakterze ładowaczy, chociaż posiada wyższe kwalifikacje zawodowe. Podobne skargi na dyrekcję kopalń usłyszeliśmy także w wystąpieniu tow. Pieszki z Zabrza. Zażalenia te są w pełni uzasadnione i wymagają natychmiastowej interwencji ze strony Zarządu Wojewódzkiego ZMP. Tak samo musi niepokoić fakt jednostronnego potraktowania sprawy dozoru. O pracy organizacji zetompowskiej z młodymi technikami i inżynierami, o podnoszeniu autorytetu kierownictwa — niebyło przecież na Konferencji w ogóle mowy. A sprawa jest ważna. Warto się nad tym zastanowić. Również po macoszemu potraktowano na Konferencji sprawę dalszej rekrutacji młodzieży do przemysłu węglowego. Nadal odczuwa się brak rąk do pracy i zwiększają się trudności w obsadzaniu wszystkich posterunków pracy — zwłaszcza w przodkach. Dzisiaj stawia się to zadanie szczególnie przed Zarządami Wojewódzkimi ZMP w Stalinogrodzie, Krakowie i Wrocławiu — a więc na terenach okręgów węglowych, gdzie istnieją jeszcze duże rezerwy sił ludzkich. O czym „wstydliwie”? Czekając na obiad staliśmy w dużej grupie delegatów przed reprezentacyjną restauracją „Śląsk”. W pewnym momencie padło pytanie: — Co słychać u was z mechanizacją kopalni?
Jeden z delegatów — przodownik pracy (zachowam dyskrecję i nie powiem nazwiska) wskazując ręką na bicepsy, pół-żartem odpowiedział: — Oto moja najlepsza maszyna. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
